"Strażnicy Ognia"



Blask ognia w ich niemych
Obliczach się odbija
Wiruje na twarzach
Jakby z kamienia
Dziesiątki ognisk w dolinie
Setki wojów w ciszy
Wyczekujących, gotowych


Pod niebem ptak
Czujny, drapieżny
Mordu i żeru spragniony


Tak armia siedzi
I rogów sygnału czeka
By powstać i ruszyć, krew przelać
Gdy miecz zatopisz
We wrogim ciele
Gotowi na śmierć
Choć bliskich mają
Gotowi na śmierć
Choć bliskich mają


I cóż, że oni płaczą
Gdy potrzeba każe
Gdy potrzeba woła


W dolinę zeszli i tak czekają
Dzisiejszej nocy ich matką Śmierć
Ona zabierze z sobą wielu z nich


W pochodni blasku
W ognistym deszczu


Dzisiejszej nocy
Ich los dopełni się
Czy tu zostaną
Czy też powrócą do rodzin swych?
Ona tylko to wie
Ich pani i matka
Na tę strasznie długa noc


Księżyc zza kłębów
Chmur czarnych
Spogląda w dolinę
Pozdrawia światłem swym
Tych co idą ginąć i nieść śmierć
Gdy zagrają rogi i pójdą w bój
By przelać wroga i swoja krew


W pochodni blasku
W ognistym deszczu


A wilki wyją, a wrony kraczą
Wojów twarze zastygłe wciąż
A ogień tańczy w obliczach ich
A bliscy płaczą i...

W pochodni blasku
W ognistym deszczu


Przybyli konni przynosząc wieści
Zagrały rogi i podniósł się gwar
Tam nieprzyjaciel już schodzi ze wzgórz
Powstali wszyscy jak jeden mąż
I zakrzyknęli do wtóru bębnów i trąb:
-Po krew, za krew, bo ona życiem jest
-Po śmierć, na śmierć, bo ona tylko prawdą jest


W odpowiedzi usłyszeli
Wilków wycie i dziki śmiech
Powietrze zgęstniało i zamilkł nawet wiatr


W pochodni blasku i deszczu ognia...


Sirkis 17.06.96